Wirtualny świecie, dzień dobry!

 Stało się! I ja dołączyłam do „blogosfery”. Na ten moment jest to konieczne. Chcę i mogę, nic nie muszę. Wyszło to nie tylko z „potrzeby serca”, ale z wielokrotnego powtarzania pewnych treści, w poszczególnych dniach, osobom, które oceniłam jako „potencjalnie zainteresowane tematem”. Jakim? Wszystko co prozdrowotne. Od dawna testuję na sobie zdrowe rozwiązania, niektóre z nich udało…