Woda, nie tylko na upalne dni.

 Przyszło zwrotnikowe ciepło szumnie zapowiadane u nas upałem. Wielu czekało na takie wieści i na odczuwanie upału bezpośrednio na sobie. Szczęśliwi ci, którzy ten czas spędzają na urlopie i nad wodą. Trudniej tym, którzy muszą znosić takie warunki w drodze do pracy i z pracy. Ale da się skorzystać z takich niecodziennych warunków przyjemnie, nawet w największych aglomeracjach. Kąpiel w kurtynie wodnej też potrafi być miłym ukojeniem ;).

Bez względu na to, czy wolne, czy praca, w taki czas nawodnienie to podstawa. O piciu wody mówi się od dawna, niby wszyscy wiedzą, że to ważne, ale jest tak łatwo dostępne i banalne, że nadal mocno to zaniedbujemy.

Woda to nie tylko woda. Ważne, by wyrobić w sobie nawyk sięgania właśnie po nią. By dostarczać w mineralnej i źródlanej postaci, dostarczać jej w ziołowych naparach, które będą dodatkowym wsparciem dla pracy narządów wewnętrznych. Ja jestem uzależniona od naparu z pokrzywy. Regularne picie, kilka razy dziennie pomaga zapobiegać obrzękom. Ważne, by sączyć ją małymi łykami, by jelita zdążyły wodę wchłonąć.


Zaparzam przez 10 min. W takim kubku 2 torebki pokrzywy. Jak wystygnie można zrobić z tego napój na wzór mrożonej herbaty:).

Na temat wody pojawia się coraz więcej publikacji. Świeżynka na rynku wydawniczym, to książka Anety Łańcuchowskiej pt. "Zdrowe wody". Cudownie ujęty i rozwinięty temat tego, zdaje się prostego, a niedocenianego sposobu na lepsze zdrowie i piękniejszy wygląd. W książce znajdziecie przepisy na różne lemoniady, zdrowe napoje i nawet naturalne izotoniki. Propozycje ułożono wg pór roku. Myślę, że to dobry przewodnik dla tych, którzy kształtują młode istoty, by wyrabiać w nich dobre nawyki i przyzwyczajać do zdrowych, naturalnych smaków. Przy okazji, jak pozwolimy dzieciom robić z nami takie zdrowe mikstury, na pewno uruchomimy ich kreatywność lub nastawimy na wyższy bieg.


Przekonują mnie też teorie na temat charakteru, jakości i struktury wody. Od lat szukałam na rynku odpowiedniego urządzenia, które w domu zapewni mi własne źródło wody, która dobrze się wchłania i ma wiele dobroczynnych właściwości. Zwlekałam do czasu przeprowadzki. W międzyczasie próbowałam różnych innych sposobów i najzdrowszych na rynku wód. Używałam na przykład saszetek z minerałami, które rozpuszczałam w butelce wody. Proszek z koralowca alkalizował wodę, neutralizował zanieczyszczenia, podnosił zasadowość wody. To naturalny produkt z Japonii, stosunkowo tani. Cena detaliczna za 30 saszetek to koszt ok. 100 zł. Ale trudno wyrobić nawyk regularnego zamawiania i zabierania ze sobą do pracy. Działało to u mnie na krótką metę. Polecam poczytać książki dostępne na rynku na temat leczniczej, zjonizowanej wody, np. "Woda zjonizowana, życie bez chorób", czy "Alkaiczny styl życia" Beaty Sokołowskiej. Temat wody ujęty szerzej niż można się tego spodziewać. I uwierzcie mi, czas poświęcony na te lektury, nie będzie zmarnowany.
Wodę alkaiczną możemy wytwarzać w specjalnych dzbankach, butelkach dostępnych w coraz szerszej ofercie na rynku. Warto zacząć małymi krokami i spróbować takich rozwiązań.

Po latach poszukiwań idealnego źródła wody alkalicznej do mojego domu, trafiłam na kompleksowe urządzenie Crystal Water System. Wymagało to długiego przemyślenia, analizy zysków i strat :), oszacowania kosztów, które na początku przeraziły. Jednak po przeliczeniu, ile miesięcznie wydaję na zgrzewki wody, ile wywalam plastiku, doszłam do wniosku, że taka inwestycja się opłaci. Filtry wymienia się co pół roku i to koszt ok. 260 zł. Urządzenie ma dość wysoką cenę wyjściową, ale producent często robi atrakcyjne promocje. Dlaczego, moim zdaniem, to urządzenie kompletne? Po pierwsze oczyszcza wodę z wirusów, chloru i innych bakterii, zanieczyszczeń. Po drugie jonizuje, a po trzecie alkalizuje wodę. Po czwarte to woda o charakterze antyoksydacyjnym. Urządzenie ma gwarancję na 25 lat.
Nie zamierzam nikogo do tego przekonywać, ale wielu pyta, co to za szklane butelki, które zabieram ze sobą do pracy. Od dawna propaguję ten zwyczajny, ale zdrowy i jak istotny nawyk. Robię to z pełną świadomością, po tym, jak zaobserwowałam korzystny wpływ dostarczania odpowiedniej ilości, zróżnicowanej wody mojemu wadliwemu organizmowi. Jestem Hashimotką i sprawa kompleksowego dbania o zdrowie, układ limfatyczny, immunologiczny jest dla mnie ważna i doskonalona przez ponad 4 lata. Dlatego każde rozwiązanie, które stając się zdrowym nawykiem, może choć w małym stopniu poprawić, a właściwie ułatwić funkcjonowanie mojego organizmu, jest po dogłębnej analizie, wprowadzane w życie. Nawet jak wymaga to większej inwestycji na początku i wytężonej pracy zanim stanie się nawykiem.

Co mnie przekonało do takiej inwestycji? Naturalne wkłady mineralne, wydajność urządzenia (ok. 270 l wody na dobę) i przede wszystkim szeroki wpływ na zdrowie. Organizm wodę o takiej strukturze wchłania w ponad 90%, pomaga lepiej przyswajać suplementy, dostarcza najważniejsze i naturalne minerały. Alkaiczny odczyn zapewnia lepsze samopoczucie, poprawia przemianę materii, odkwasza i oczyszcza organizm. Dzięki lepszemu nawodnieniu skóra staje się bardziej elastyczna, ujędrniona, oczyszczona. Wspomaga usuwanie cellulitu. Uczciwie przyznam, że po kilku tygodniach stosowania, pierwsze co zauważyłam i na co zwracają uwagę inni, to gładsza skóra, promienna cera i zdecydowanie lepsza praca jelit. Do pracy zabieram ją głównie w dwóch szklanych butelkach, dużo bąbelków też pokazuje, jak woda jest dotleniona. W domu głównie nalewam tego naturalnego eliksiru zdrowia i młodości do dzbanka i podaję z różnymi owocami. Ostatnio królują borówki i granat.

Kiedy jeszcze nie miałam tego urządzenia w domu, myłam warzywa i owoce w kąpieli kwasowo-zapasowej, by oczyścić je z pestycydów i innych chemicznych środków. Teraz wystarczy, że umyję je w tej wodzie, która podobnie zmywa zanieczyszczenia. Zupy kremy też lepiej smakują gotowane właśnie na bazie takiej wody. Może to już moja autosugestia, ale dotyczy to mnie, mojego zdrowia i tylko mogę tu odpowiadać za siebie i bliskich :).

Bez względu na to czy z urządzeniem czy bez, czy społeczeństwo to narzuca, czy nie, zadbajmy o to, by się nawadniać i wyrabiać takie nawyki, przyzwyczajać do smaku wody, najmłodszych. Dzieci wielu moich znajomych od maleńkiego przyzwyczajone do wody, nie dają rady pić słodzonych soków, coli, bo jest to dla nich nieznośnie słodkie. Aż serce się raduje widząc takie podejście młodych obywateli :). Kto wie, może dzięki większej świadomości młodych rodziców, będziemy mieć wyjątkowo zdrowy naród w przyszłości?:)

A o szczególne nawodnienie dbajmy w tym tygodniu. W prognozach upał ma gościć w kraju do końca tygodnia. Oczywiście nie zabraknie burzowych epizodów. Korzystajmy rozsądnie z tego upalnego czasu, mniej narzekajmy (w końcu mamy lato) i dbajmy o siebie i tych, których kochamy:).

Na zdrowie!:)

A.

7 Comments Add yours

  1. Grzesiek pisze:

    Super!
    Dzięki za poradę!!!
    Czasem się nie myśli o tych sprawach a tu mamy gotową i sprawdzoną receptę👍

    Polubienie

    1. Anna Dec pisze:

      Na zdrowie!:)

      Polubienie

  2. Dzięki za podpowiedź. Szukałam „zdrowej wody”. Też jestem Hashi, ale w stanie uśpienia choroby. Nie biorę już hormonów, ale przestrzegam diety. Pozdrawiam. I zapraszam po zdrowe obsesje do świata aloesu.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ewa pisze:

    To prawda, wiemy, że trzeba pić wodę w ciągu dnia ok 2l, ale wiem sama po sobie, że tego nie robię … ale ciągle się uczę, mam w domu filtr, ze względu na problemy skórne siostry, ale kiedy remontowali ulicę i odłączali przez 2 tygodnie wodę na ok 10h, zaczęliśmy przywozić wodę z działki – woda ze studni, tak się do tego przyzwyczailiśmy, że gotujemy tą wodę na herbatę/kawę, pijemy w ciągu dnia, gotujemy obiady, totalnie inny smak ja spostrzegłam się pijąc herbatę, jest po prostu pyszna 🙂

    Polubienie

    1. Anna Dec pisze:

      Fantastycznie, że o to dbacie 🙂 . Pozdrawiam.

      Polubienie

  4. Hej, czy to prawda, że spożywanie dużych ilości wody przyczynia się do wypłukaniu mineralów i organizmu? Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Anna Dec pisze:

      Dieta bogata we wszystkie potrzebne nam związki temu zapobiega :). Ważne też jak pijemy :). Małe łyki, co jakiś czas. Wtedy nie ma takiego zagrożenia :).

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s